RECENZJA: Potęga podświadomości

Mam dla Was recenzję książki napisanej dawno temu - pierwsze jej wydanie ukazało się w 1962 roku. Autorem jest Joseph Murphy, urodzony pod koniec XIX wieku (1898 rok) w Irlandii. O tych faktach warto pamiętać, czytając tę książkę.

via: Świat Książki

Tytuł: Potęga podświadomości
Autor: Joseph Murphy 
Wydawnictwo: Świat Książki


Co pisze wydawca? 
Potęga podświadomości to jeden z najlepszych i najskuteczniejszych poradników, jakie kiedykolwiek napisano. Ta książka pomogła milionom ludzi na całym świecie osiągnąć upragnione cele jedynie dzięki zmianie sposobu myślenia.

Rewolucyjne techniki doktora Murphy’ego opierają się na sprawdzonej zasadzie: Jeśli uwierzysz w coś bez zastrzeżeń i możesz to zobrazować w swoim umyśle, usuniesz podświadome przeszkody, które powstrzymują cię przed osiągnięciem upragnionego celu, a twoja wiara stanie się rzeczywistością.

Ten niezwykły poradnik pomoże ci uwolnić umysł i przekaże praktyczne wskazówki, dzięki którym osiągniesz sukces, prestiż i dobrobyt, zdobędziesz przyjaciół, umocnisz szczęśliwe małżeństwo, pokonasz lęki, pozbędziesz się złych nawyków i nałogów.

Opanuj proste techniki przedstawione w POTĘDZE PODŚWIADOMOŚCI i odkryj, jak łatwo możesz usunąć psychiczne bariery między tobą a twoimi marzeniami.

A co sądzę ja? :  
Moja pierwsza konkluzja po przeczytaniu tej książki jest taka: nie wiem, czy kiedykolwiek czytałam taką książkę, z której treścią w równym stopniu bym się zgadzała i jednocześnie odrzucała. 

To jest właśnie taka książka.
Autor argumentuje, że nastawienie człowieka, jego podejście do życia, czynów, przyszłości, przeszłości, wszelkich aspektów życia - ma ogromne znaczenie. Że pozytywnym nastawieniem jesteśmy w stanie zmniejszyć stres, zwiększyć szanse na wyzdrowienie z choroby. Pozytywne nastawienie pozwala nam bardziej uwierzyć w siebie, w swoje siły i w powodzenie działań, a co za tym idzie lepiej nam się udają pewne przedsięwzięcia.
I tę warstwę jestem w stanie przyjąć i się z nią zgodzić. 


Jednak jest druga warstwa, która spowodowała, że po paru stronach rzuciłam książką w kąt i postanowiłam jej nie kończyć. Potem jednak ją dokończyłam, jednak do parę zdań albo śmiałam się do rozpuku, albo z oburzeniem wzdychałam albo mełłam przekleństwa pod nosem.
To jest warstwa, w której autor pisze o nieskończonej inteligencji podświadomości, o tym, że

"niezwykłe moce twojej podświadomości istniały, zanim się narodziłeś; istnieniem wyprzedzają wszelkie kościoły, a nawet istnienie świata". 
O tym że wszystkie choroby biorą się z tego, że masz złe nastawienie. Wszystkie. I jak uwierzysz i mocno postanowisz, że wyzdrowiejesz, to wyzdrowiejesz. 



W książce jest bardzo dużo odniesień do religii, Biblii i boga, co mnie akurat przeszkadzało. Choć, tak jak pisałam na początku tej recenzji, warto pamiętać, że autor był Irlandczykiem wychowanym na początku XX wieku - czyli odebrał wyjątkowo mocne katolickie wychowanie. 

Ciekawa jestem, czy czytaliście tę pozycję? Jest dość popularna wśród osób, którym zależy na rozwoju osobowości. Mnie nie otworzyła oczu, nie zmieniła życia, ale wierzę, że mogą być takie osoby, na których tak książka wywarła duży wpływ. 

Ciekawa też jestem, czy zdarzyło Wam się czytać książki, których nie mieliście ochoty czytać, bo tak bardzo z nimi się nie zgadzaliście ideologicznie? Dajcie znać w komentarzach tutaj, lub na profilu facebookowym (LINK).

Komentarze